wtorek, 21 stycznia 2014

20

Topię się w bezmiarze jakichś dziwnych wątpliwości. W bezmiarze dziwnych odczuć, uczuć, w bezmiarze bardzo dziwnych myśli. Ciężko jest się czasem wziąć w garść. Mój optymizm wziął sobie chyba wolne dzisiaj wieczorem. Jednak potrzeba jest chyba trochę wysiłku, żeby przezwyciężyć wszystko co złe.
Kłębią się we mnie niezbyt radosne myśli, które psują wszystko dookoła. Ale kto da radę jeśli nie ja? Zawsze starałam się być silnym człowiekiem i uważam, że takim właśnie być trzeba. Silnym, twardym, cierpliwym. Trzeba pokazywać światu, że nic nie jest w stanie nas zniszczyć, a jedynie wzmocnić. I choćby nie wiadomo jak źle zdawało się być, trzeba wstać, otrzepać spodnie i iść dalej. Nie można patrzeć do tyłu. Przeszłość w niczym nam nie pomoże, nie powie nam nic nowego. Pociągnie jedynie za rękę i spróbuje zatrzymać nie zważając na to, że powinniśmy iść dalej, robić kolejne kroki, a nie stać w miejscu. Nie można się odwracać. Trzeba unieść głowę do góry i patrzeć przed siebie, iść. Każdy ma czasem problemy. Nawet takie, które zdają się być nie do rozwiązania. Ale żyjemy, prawda? Żyjemy. I żyjmy dalej. Najlepiej jak potrafimy, uczciwie, sprawiedliwie. Tak, aby nie żałować żadnej chwili. Tak, aby nie marnować ani sekundy. Tak, aby kiedyś siedząc w bujanym fotelu wśród swoich wnuków stwierdzić: "Tak, to było piękne, pełne i dobre życie".
Bez deszczu nie ma tęczy. Żadna gwiazda nie może świecić bez ciemności. Nie zauważylibyśmy szczęścia, gdyby wcześniej nie było w naszym życiu smutku i cierpienia. Podobno każdy prędzej czy później musi przejść jakiś swój koniec świata. Nikt nie powiedział, że będzie to jeden koniec świata. Nikt nie gwarantował, że nie będzie bolało i będzie łatwo. Dlatego potem tak bardzo doceniamy radość, uśmiech i szczęście. Po każdej burzy nadchodzi słońce. Nawet po tej własnej, osobistej, wewnętrznej burzy i zawierusze. Po każdym nieszczęściu nadchodzi szczęście. Trzeba nam tylko czekać. Trzeba chcieć.









czwartek, 2 stycznia 2014

19

I teraz, w niezbyt miłych okolicznościach, w rzadkich u mnie momentach jakiegoś takiego bezsensu, smutku i dobijającego milczenia natknęłam się na piękny cytat, który tak dobitnie ukazuje to, jak powinniśmy żyć... Cytat, który bądź co bądź złamał we mnie pewien mur. Nie mam pojęcia kto jest jego autorem, ale bardzo mnie to urzekło:
"Wyobraź sobie, że zdobyłaś nagrodę w konkursie: Każdego ranka na Twoim koncie pojawi się 86 400 zł. Nagroda ta ma jednak określone zasady, tak jak w każdej grze. Pierwsza zasada jest taka, że wszystko to, czego nie wydasz w ciągu dnia, będzie Ci zabrane, nie możesz także przelać pieniędzy na inne konto. Druga zasada jest taka, że bank może zakończyć grę bez ostrzeżenia, w każdej chwili może powiedzieć: to koniec i zamknąć konto bez oferowania nowego. Co byś zrobiła? Zakładam, że kupiłabyś wszystko, czego pragniesz, nie tylko sobie, ale także bliskim Ci osobom, starałabyś się wydać kwotę do ostatniego grosza. Ta gra jest prawdziwa i każdy z nas ma takie magiczne konto, tyle tylko, że nie pamiętamy o nim. Tym magicznym kontem jest czas. Codziennie rano budząc się, dostajemy 86 400 sekund do przeżycia, i zasypiając, tracimy je bezpowrotnie. To, czego nie przeżyłyśmy, po prostu znika... Wczoraj jest nie do odrobienia... Każdego ranka od nowa dostajemy 86 400 sekund, ale także każdego dnia bank bez ostrzeżenia może przestać nam ten czas dawać. Więc co zrobisz z danym Ci czasem? Ile jest dla Ciebie wart?I jak go wykorzystasz?"
I chociaż na dobrą sprawę nie ma tu kolejnych wskazówek, poleceń, czy nakazów: "masz żyć tak, a będziesz szczęśliwy" to chyba każdy potrafi odczytać to prawidłowo. Trzeba żyć i nie dawać za wygraną. Zawsze widzieć sens tego, co się robi. "Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi, bo nie jesteś sam". I to jest chyba cała prawda i tajemnica szczęśliwego istnienia ludzkiego. Nigdy nikt nie przeżył na tym świecie bez problemow, zmartwień i cierpienia. Jest to wpisane w ludzkie życie tak, jak wpisane jest w nie szczęście. Bez smutków żyją jedynie ludzie nieposiadający uczuć, serca, współczucia i sumienia. Ale czy są oni szczęśliwi? Tego też powiedzieć się o nich nie da. Kolejny raz o tym myślę i kolejny raz dochodzę do wniosku, że tak... mam rację. Nie można się poddawać. Nogi trzeba umocować mocno na ziemi i wszystkim pokazać to, że nie jest się słabym człowiekiem i nie tak łatwo usunąć nas z pola widzenia. Trzeba być silnym, mieć nadzieje, wierzyć.