wtorek, 6 sierpnia 2013

2

I cicho sza... Nikogo nie ma. I tylko ja i wiatr. Ja, wiatr i drzewa. Tu kiedyś stanie mój dom. Wpośród tych drzew. Drewniany, niepozorny dom; i będzie w nim kominek. Tak, będziemy rozpalać w nim ogień we wszystkie zimowe wieczory, a śnieg oglądać przez okno. Postawimy gramofon, włączymy płytę i nic już nie będziemy robić, tylko odpoczywać. Od gwaru, hałasu, od wszystkiego.
A na zewnątrz hamak, drzewa, kwiaty. Las. A na zewnątrz las....
A wschody i zachody słońca oglądać będziemy z drewnianego balkonu, z huśtawki, z hamaku, z zielonej jeszcze trawy. 
I chociaż "góry niespełnionych marzeń" wciąż rosną, to głównie przez nas. Rezygnujemy w najlepszych momentach, kiedy brakuje już milimetrów, żeby odbić się od dna. Po co rezygnować z czegoś co jest dla nas ważne? Podobno "jak się czegoś chce, to się to osiąga". I tego się trzymam bardzo kurczowo. Jeśli będę chciała resztę swojego życia spędzić w głuszy, to kto mi tego zabroni? 
Możemy wiele, możemy wszystko. 












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz