środa, 16 października 2013

8

Odstawiam na jakiś czas sprawy nie-do-rozwikłania i idę przed siebie. Odstawiam to, co mnie smuci i przestaję się obawiać, że coś się nie uda. Podobno w momencie, kiedy Bóg nas stworzył, miał dla każdego plan. Podporządkuję się. No bo przecież nie można ingerować w sprawy, na które i tak nie ma się wpływu. Lubię moje życie takim jakim jest. Mam cudowną rodzinę, cudownych przyjaciół, mam wokół siebie wszystkie najważniejsze osoby. Kiedy oglądam się za siebie widzę wielką plątaninę. Szukałam tego, co mam obok. Tego, co mam na wyciągnięcie ręki. Jest już dobrze.
Co mi teraz pozostało? Być dobrym człowiekiem. Starać się nim być. Dawać jak najwięcej z siebie, nie rezygnować, nie poddawać się, walczyć o siebie, stawać po stronie dobra, być tym, z kim chciałoby się spędzać czas. Kochać.
Czasami chciałabym się zamienić na miejsca z niektórymi ludźmi, wejść w ich umysły i dowiedzieć się, o czym właściwie myślą, jak postrzegają świat. Poprzestawiać trybiki w mózgu tak, żeby kierowało nimi tylko dobro i miłość. Świat byłby cudowny.
Chciałabym wziąć niektórych ludzi za rękę i zaprowadzić do najpiękniejszych miejsc na świecie, najpiękniejszych miejsc jakie kiedykolwiek widziałam. Chciałabym zaprowadzić ich tam, gdzie piękno widać nawet przez zamknięte oczy. Chciałabym zmieniać świat. I to prawda - ZANIM ZACZNIESZ ZMIENIAĆ ŚWIAT, ZACZNIJ OD SIEBIE. A jak zacząć zmieniać siebie? Trzeba zmienić swoje nastawienie. Cieszyć się z byle czego. Bo żeby cieszyć się z wielkich rzeczy, najpierw trzeba nauczyć się cieszyć z małych. I uśmiech, uśmiech... zawsze uśmiech.
Każdy z nas ma powody do smutku, ale każdy z nas ma też powody do radości. 


O wielkich zmianach decydują małe epizody. Jedno spotkanie, jedna książka, jedna decyzja. 
-Jacek Walkiewicz











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz